Kpt. Ronald Zając, uczestnik misji stabilizacyjnych, pokojowych oraz ONZ m.in. w Afganistanie, Kosowie, Bośni i Hercegowinie, uczestnik wielu zagranicznych konwojów logistycznych w Afganistanie. Obecnie pracuje w Centrum Kierowania Ruchem Wojsk na Teatrze. Z wykształcenia saper, ukończył Wyższą Szkołę Oficerską im. T. Kościuszki we Wrocławiu i Politechnice Wrocławskiej. afgan Roni

                                                                                                Fot. 1 Ronald Zając

Sylwia Książek: ACSA czyli Umowa Nabycia i Usług Wzajemnych (ACSA - Acquisition and Cross Service Agreement) stanowiąca podstawę udzielenia wsparcia logistycznego, które było wykorzystywane na misjach poza granicami kraju. W tym przypadku w Afganistanie. Proszę powiedzieć na czym polegało dokładnie to porozumienie.
kpt. Ronald Zając: Polska w ramach ACSA otrzymywała wsparcie ze strony USA zarówno w obszarach dotyczących środków powszechnego użytku: żywności, wody, środków medycznych, jak i technicznych, czy transportowych. Chodziło tu głównie o sprzęt łączności zarówno stacjonarnej jak i satelitarnej. Porozumienie pomiędzy rządem Stanów Zjednoczonych, a rządem Polski o Nabywaniu i Świadczeniu Usług Wzajemnych umożliwiło wykorzystanie sprzętu i mienia armii amerykańskiej w ramach wsparcia sojusznika na teatrze działań. Sprzęt US Army był przekazywany na mocy dokumentu CC-35. Byłem odpowiedzialny za przyjęcie sprzętu (oczywiście z przeszkolonym personelem, czyli kierowcami i specjalistami do danego sprzętu) a następnie przekazaniu go poprzez NSE (Narodowy Element Wsparcia) na pododdziały bojowe. Żywienie PKW odbywało się również według procedur ACSA. Raz na miesiąc wykonywałem listy żywionych i składałem do odpowiedniej komórki US, która regulowała płatności. Podobnie było z paliwem, środkami bojowymi, wodą, która była wydawana każdemu żołnierzowi.

Sylwia Książek: Czy coś jeszcze?
kpt. Ronald Zając: W zasadzie umowa ACSA umożliwiała otrzymywanie wszelkiego rodzaju asortymentu - od kamizelek kuloodpornych po MRAP-y. Wiele spraw związanych z ACSA musiałem załatwiać poza BAF BAGRAM a mianowicie FOB GHAZNI, KAIA KABUL, FOB SHARANA co wiązało się z udziałem w konwojach lądowych. W ramach swoich uprawnień jakie dał mi dowódca PKW zamawiałem sprzęt z US Army z komórki Logistics Support w BAF Bagram od branży J-1 (żywność) po J-6 (łączność). Zamawiałem wszystko, czego żołnierze PKW potrzebowali a nawet czasami rzeczy o których nie myślałem, że uda mi się załatwić. Armia amerykańska posiadała ogromną logistykę, co za tym idzie-nie ograniczone możliwości pozyskiwania każdego rodzaju produktów. 

Zakres działania amerykanów mnie zaskoczył i do dzisiaj jestem pod wrażeniem ich logistyki. Mało tego, nasi przełożeni uważali, że w ramach ACSA można zamawiać wszystko. Z wizytą przybył Szef Sztabu Generalnego śp. gen. Franciszek Gągora, dla którego zamówiłem potężny tort z godłem. Takich akcji było mnóstwo.

Sylwia Książek: Jakie dodatkowe rolę pełniła ACSA w misji ISAF?
kpt. Ronald Zając: Generalnie, jako oficer ACSA załatwiałem i organizowałem wszystkie tematy związane z obsługą bazy, infrastrukturą, żywieniem, naprawą i serwisem pojazdów bojowych (MRAP, HMMWV, Toyoty Land Cruiser). Czasami pełniona rola wykraczała poza mój zakres obowiązków, bardzo pomagała znajomość ludzi w bazie ze strony amerykańskiej.

Oczywiście oficer ACSA nie zajmował się tylko logistyką. Ja z racji znajomości języka angielskiego i poznanych procedur amerykańskiej zajmowałem się także innymi sprawami, np. pochówkiem, identyfikacją poległych polskich żołnierzy, ceremoniałem pogrzebowym i transportem ciał do bazy w Ramstein w Niemczech. Na tego typu działania nie byłem przygotowany, ale wykonywałem swoje obowiązki z dumą, godnością i szacunkiem do poległych. Dzisiaj uważam, że dostąpił mnie zaszczyt uczestniczenia w ich ostatniej drodze do Polski. Te wspomnienia pozostaną ze mną na zawsze.

Sylwia Książek: Czy ACSA była wystarczająco korzystna dla naszych sił zbrojnych?
kpt. Ronald Zając: ACSA była niezbędna! Paliwo, żywność, amunicja, woda, infrastruktura – całość była pozyskiwana z ACSA. Nasze wojska specjalne posiadały na wyposażeniu etatowym broń amerykańską więc potrzebna była tylko amunicja, którą pozyskiwaliśmy od strony amerykańskiej w ramach ACSA. Różnego rodzaju przedmioty nie sprowadzaliśmy z Polski, tylko pozyskiwaliśmy z rynku lokalnego czyli afgańskiego na zasadach przetargu poprzez US Army-Contracting Office. Przykładowo samochód typu Toyota Hillux, wynajmowałem z Kabulu a strona amerykańska w ramach ACSA opłacała miesięcznie opłaty. Żywność, którą spożywali nasi żołnierze z PKW, zarówno stacjonujący w FOB Ghazni, BAF Bagram, FOB Sharana, FOB Four Corners czy FOB Giro płacono w ramach umowy ACSA. Bez umowy ACSA wiele rzeczy było by nie osiągalnych, ponieważ sprowadzenie wszystkiego z Polski wymagało nie tyle pieniędzy ile czasu, którego czasami po prostu nie było i wiele rzeczy musiało być na wczoraj – jak to w wojsku.
Sprzęt typu MRAP, ciągnik do zestawu niskopodwoziowego, przyczepa do pojazdów, namioty typu ALASKA wymagały stworzenia memorandum, które zatwierdzał dowódca PKW. Na oficjalnym spotkaniu w HQ CJTF informowałem o danej sprawie stronę US gdzie podejmowano decyzje. Pewne sprawy kierowałem do TAMPY na Florydzie- do naszego polskiego łącznika. Życie jednak pokazało, że dzięki znajomościom pewne sprawy załatwiałem szybciej niż przez łącznika.

Sylwia Książek: Jakie korzyści płynęły dla Polski dzięki zawarciu tejże umowy?
kpt. Ronald Zając: Ogromne. Dzięki tej umowie, jak już wspominałem mogliśmy realizować potrzeby bieżące.

Sylwia Książek: Co się dzieje ze sprzętem, na który dobiega "deadline" użytkowania?
kpt. Ronald Zając: Sprzęt pozyskany w ramach umowy ACSA, któremu wypada tzw. deadline był zdawany do odpowiedniej komórki i niszczony. To dotyczyło sprzętu służby czołgowo – samochodowej, łączności i informatyki. Jeśli chodzi o sprzęt służby infrastruktury przechodził on na własność naszego PKW.

Sylwia Książek: „Na własność naszego PKW”? Podobno trwały postępowania w sprawie zabranych przedmiotów przez naszych żołnierzy.
kpt. Ronald Zając: Tu porusza Pani spraw, o których do końca nie mogę mówić. Ale na początku faktycznie był słaby przepływ informacji i byli tacy, którzy uważali, że po prostu „im się należy” – sprawa zakończyła się postępowaniem karnym prowadzonym przez Żandarmerię Wojskową.

Sylwia Książek: Proszę powiedzieć jak wyglądały szkolenia w ramach ACSA. Teoria a praktyka.
kpt. Ronald Zając: Byłem jednym z pierwszych oficerów ACSA, co oznaczało, że przecierałem dopiero szlak. Więc jeśli pyta Pani o szkolenie to odpowiem, że go nie pamiętam. Pierwszy raz zetknąłem się z ACSA na ćwiczeniu zgrywającym BAGRAM 5 w Drawsku Pomorskim, tuż przed wylotem. Szkolił mnie amerykański sierżant z którym potem służyłem w Afganistanie. On w sztabie CJTF w Bagram a ja w PKW w Bagram.

Sylwia Książek: Dziękuję za rozmowę
kpt. Ronald Zając: Cała przyjemność po mojej stronie

Wywiad został oparty są na osobistych doświadczeniach dowódcy eskorty konwojów logistycznych, uczestniczącego w misjach w Europie i na Bliskim Wschodzie.