Czy w Boguszynie powstanie lotnisko użytku wyłącznego?
Lotnisko to także, a może przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa regionu i właśnie temu aspektowi poświęcone było spotkanie 8 kwietnia 2016 r. w Boguszynie, którego organizatorem był wójt Stanisław Longawa. Zaproszeni zostali przedstawiciele instytucji, które bezpośrednio bądź pośrednio odpowiadają za bezpieczeństwo osób, mienia i środowiska...
Follow me a "zaparkujesz" bezpiecznie
Redaktor Naczelny przeprowadził wywiad z Michałem Płacheckim, Koordynatorem Ruchu Lotniczego Naziemnego na lotnisku Wrocław-Strachowice, absolwent em Politechniki Opolskiej na kierunku Inżynierii Środowiska oraz Dolnośląskiej Szkoły Wyższej ze specjalizacją - Zarządzanie Bezpieczeństwem Lotnictwa Cywilnego...
Systemy alertowe a kwestia bezpieczeństwa lotniczego
Redaktor Naczelny przeprowadził wywiad z Danielem Nowik, który ukończył LZN we Wrocławiu oraz AON w Warszawie. Jest on także autorem publikacji szkoleniowych, wykładowcą w Ośrodkach Szkolenia Lotniczego, uczestnikiem międzynarodowego projektu z zakresu testowania silników turbowentylatorowych, pilotem takich maszyn jak Antonow 2, Zlin 42M, Cessna 172 ...

Wywiad z płk rez. Andrzejem Michalskim – byłym Szefem Zarządu Rozpoznania i WE w Siłach Powietrznych. Wcześniej, Szef Oddziału Rozpoznania Obrazowego w Sztabie Generalnym. Jako Szef Zespołu Dowodzenia, Łączności, Rozpoznania­­­ i WE w Grupie Organizacyjnej Wdrożenia Samolotu F-16 brał bezpośredni udział w pracach związanych z wdrożeniem samolotu F-16 w Siłach Powietrznych.
do f16

                                                                                                       Fot. 1 Marcin Szpak

Sylwia Książek: Panie Andrzeju, od jak dawna jest Pan związany z Siłami Powietrznymi?
Płk rez. Andrzej Michalski: Służbę w Siłach Powietrznych rozpocząłem w 1985 roku. Na początku to była mała samodzielna kompania radiotechniczna. Jako młody oficer pracowałem tam jako dowódca plutonu. Kolejny etap to stanowisko oficera rozpoznania w batalionie radiotechnicznym, a następnie w 3 Korpusie Obrony Powietrznej. W tzw. międzyczasie odbyłem służbę w dwóch misjach poza granicami kraju: na Wzgórzach Golan oraz na Bałkanach. Kolejnym etapem w kraju była służba w Dowództwie Sił Powietrznych na stanowisku starszego oficera sztabu w Zarządzie Rozpoznania i Walki Elektronicznej. Tam tez właśnie miałem swoją „przygodę” z F-16, pracując następnie na stanowisku Szefa Zespołu Dowodzenia, Rozpoznania i WE w Grupie Organizacyjnej Wdrożenia Samolotu (GOWS) F-16. Dużym wezwaniem  była służba w Sztabie Generalnym na stanowisku Szefa Oddziału Rozpoznania Obrazowego. Ukoronowaniem mojej służby w Siłach Powietrznych było stanowisko Szefa Zarządu Rozpoznania i WE w Dowództwie Sił Powietrznych. W chwili obecnej  jako osoba cywilna w dalszym ciągu zajmuję się sprawami związanymi z szeroko rozumianym bezpieczeństwem wewnętrznym. 

Sylwia Książek: Jaką rolę odegrał Pan w procesie wdrażania F-16 52+Block Advanced?
Płk rez. Andrzej Michalski: Absolutnie nie chciałbym przeceniać swojej roli we wdrożeniu naszych F-16. Byłem jednym z wielu osób, które w tamtym okresie byli zaangażowani w ten proces. To były różne elementy zarówno w instytucjach centralnych MON, jak również w samych Siłach Powietrznych. Jak już wspominałem, byłem Szefem Zespołu w Grupie Organizacyjnej Wdrożenia Samolotu F-16 w Siłach Powietrznych. Zajmowałem się sprawami związanymi z elementami dowodzenia i łączności, a także rozpoznania i Walki Elektronicznej związanymi oczywiście z F-16. Takich zespołów tematycznych w Grupie było cztery. To był czas, w którym wszyscy tak naprawdę uczyliśmy się  od podstaw zaawansowanej techniki i możliwości jej wdrożenia w naszym systemie. Nie było to takie proste i oczywiste, bo praktycznie wszystko wymagało zamian. Inna  infrastruktura, logistyka, struktury organizacyjne, system szkolenia i obsługi, słowem praca od podstaw. Trzeba tez przyznać, że nasza wiedza w zakresie „spięcia” tych elementów w jedną całość nie była wtedy na wystarczającym poziomie. System, który funkcjonował w Siłach Powietrznych był całkowicie inny od tego, jakiego wymagał samolot F-16. Dlatego też wdrożenie odbywało się przy znaczącej pomocy naszych partnerów ze Stanów Zjednoczonych. Realizowane wówczas były min. sławne tzw. PROTAF-y czyli Project Task Force, takie płaszczyzny współdziałania, gdzie wspólnie w zespołach roboczych omawiane były różne elementy w całym procesie wdrożenia samolotu. 

Sylwia Książek: F-16 52+Block Advanced to zaawansowana platforma powietrzna wyposażona w systemy rażenia, dowodzenia, zdolności do prowadzenia rozpoznania i walki elektronicznej, ale także łączności i informatyki. Polska zakupiła nie tylko statek powietrzny, ale i cały system F-16. Poza tym, nadal trwa ich proces uzbrajania. Jaki wpływ miały F-16 na rozwój Sił Powietrznych? Jakie zaszły zmiany i jakie jeszcze nas czekają? 
Płk rez. Andrzej Michalski: Można śmiało powiedzieć, i tu nie będę odkrywcą,  że F-16 zmienił całkowicie oblicze naszych Sił Powietrznych, a może nawet w części naszych Sił Zbrojnych. Ma Pani racje mówiąc że kupiliśmy nie tylko statek powietrzny, ale cały system F-16. Oczywiście to pociągnęło za sobą realizację szeregu przedsięwzięć związanych z eksploatacją samolotu. Jednocześnie nakładały się  na to nasze zobowiązania sojusznicze. Siły Powietrzne były zmuszone poniekąd do daleko idących zmian organizacyjnych, ale również do zmiany myślenia i podejścia do realizacji zadań. 

Sylwia Książek: Uzbrojenie to długi i kosztowny proces, a profil wykonywanej przez samolot misji zależy od podwieszonego wyposażenia. Jakim uzbrojeniem mogą się pochwalić nasze F-16?
Płk rez. Andrzej Michalski: Nie będę wymieniać jakie uzbrojenie i wyposażenie przenosi nasz F-16. To można znaleźć w wielu już publikacjach. Powiem tylko to, że jest wyposażony we wszystko to (no może prawie) w co powinien być wyposażony dzisiaj nowoczesny samolot wielozadaniowy. Zaczynając od przenoszonego uzbrojenia klasy powietrze-ziemia, powietrze – powietrze i dalej poprzez systemy rozpoznania i walki elektronicznej oraz systemy dowodzenia i łączności. Sprawa wyposażenia jest zawsze sprawą dyskusyjną. Tu musi być równowaga wszystkich elementów. Oczywiście trzeba dążyć do pozyskiwania coraz to nowocześniejszego uzbrojenia (sprzętu), ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że jest to sprzęt bardzo drogi i zaawansowany technologicznie. Ponadto cała logistyka z nim związana, chociażby przechowywanie  w odpowiednich warunkach jest równie kosztowne. Rodzaj i ilość uzbrojenia i wyposażenia musi być ściśle powiązana z zadaniami, nie tylko samolotów F-16, ale całych Sił Powietrznych. 

Sylwia Książek: A czy można wskazać wady F-16? Nawet najnowocześniejsza technologia ma swoje „niedociągnięcia”.
Płk rez. Andrzej Michalski: Trudno mówić o wadach samolotu F-16. Jak każdy sprzęt z pewnością i F-16 nie jest ich pozbawiony. To jest tak, jak chcemy kupić samochód, który powinien być nowy, ekonomiczny, mało awaryjny, o dużej mocy i pojemnym bagażniku. To musimy kupić w takim razie 5 samochodów. Tak samo jest z samolotem. Kupiliśmy najlepszy na jaki nas było stać. A to, że różni się osiągami, wyposażeniem, czy uzbrojeniem od podobnych w jego klasie to tak naprawdę dzisiaj nie ma większego znaczenia. Wszyscy wiemy ile ich wyprodukowano, że używają go najbogatsi tego świata oraz, że sprawdził się w  warunkach bojowych w wielu konfliktach na świecie. Możemy tutaj jedynie dywagować, jaki dodatkowy rodzaj uzbrojenia czy wyposażenia można było jeszcze pozyskać w ramach kontraktu, ograniczając jednocześnie zakup innych  elementów. Często słyszy się i czyta na łamach różnych gazet o sprawności naszych samolotów F-16. Nie ma nawet takiej technicznej możliwości, aby wszystkie były w 100% sprawne. Amerykańskie F-16 w Pustynnej Burzy posiadały ok. 95% sprawności. Ponadto użytkujemy je w czasach pokojowych i nie ma potrzeby latać nawet z małymi nawet usterkami.  Ponadto, jak na razie to F-16 zapewnia nam w chwili obecnej pełną interoperacyjność z NATO.

Sylwia Książek: Polska myśli o najnowocześniejszych pociskach manewrujących dalekiego zasięgu AGM 158 JASSM.  Oczywiście taka amunicja jest dosyć kosztowna (koszt 1 rakiety to ok. 1 mln$), ale już sam fakt jej posiadania uczyniłoby naszą armię groźnym przeciwnikiem, który nie tylko potrafiłby się bronić, ale jest w stanie odstraszyć potencjalnych agresorów czy boleśnie uderzyć. AGM JASSM 158 stanowiłyby mocny atrybut budowanego przez nas systemu obrony przeciwrakietowej i obrony powietrznej. Czy Polska zdecyduje się na ich zakup i czy Kongres Stanów Zjednoczonych wyrazi zgodę na sprzedaż takiego uzbrojenia? A jeśli nie ta opcja to jaką  inną opcję posiadamy? 
Płk rez. Andrzej Michalski: Jak już wspomniałem zakup uzbrojenia i sprzętu musi pozostawać w korelacji z zadaniami. Skoro Polska zamierza pozyskać takie uzbrojenie to znaczy, że jest taka potrzeba operacyjna. To faktycznie byłby mocny punkt w możliwościach naszego systemu obrony powietrznej. O ile wiem cztery kraje już taki pocisk posiada. To być może, że i my zakupimy ten system. 

Sylwia Książek: Posiadanie 48 samolotów wielozadaniowych typu  F-16 (F-16C Block 52+ w ilości 36 i, F-16D Block 52+ w ilości 12) to ogromny postęp technologiczny i rozwój polskich Sił Powietrznych- to także widoczna jakość. Ale co z ilością? Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia na arenie międzynarodowej, nie uważa Pan, że przy posiadaniu przynajmniej 200 tego typu samolotów zapewniłoby odpowiednie bezpieczeństwo Polsce, jednocześnie skłoniłoby przeciwnika do głębokiej refleksji przed podjęciem decyzji o ataku na Polskę?  
Płk rez. Andrzej Michalski: Pytanie jest tylko takie, jakiego przeciwnika mamy na myśli…… W wojsku mówiło się zawsze o potencjalnym przeciwniku. Oczywiście można powiedzieć, że chciałoby się mieć więcej samolotów F-16, a może też więcej systemów rakietowych, czołgów, śmigłowców, jednostek specjalnych, czy okrętów itd.? Obserwujemy dzisiaj jakie są rodzaje współczesnych konfliktów i jakie siły i środki są w nich angażowane. Wnioski nasuwają się same. Dzisiejszych konfliktów nie wygrywają  same samoloty czy czołgi. Podstawą  jest informacja, działanie z zaskoczenia oraz mobilność sił i środków. Oczywiście Państwo musi posiadać odpowiedni potencjał obronny. Tylko, że w przypadku konfliktu na większą skalę i tak prawdopodobnie okaże się on za słaby i niewystarczający.

Sylwia Książek: Budując narodowy system obrony przeciwrakietowej, kreujemy także politykę odstraszania. Czym ona się różni od dotychczasowej? 
Płk rez. Andrzej Michalski: Polityka odstraszania to mówiąc najprościej całokształt działalności Państwa w celu stworzenia takiego systemu, aby potencjalnemu przeciwnikowi nie opłacało się wkroczyć na nasze terytorium. W tym kontekście powinniśmy budować swoje zdolności we wszystkich  rodzajach sił zbrojnych. Modernizacja i rozwój systemu obrony przeciwrakietowej to za mało, żeby mówić o odstraszeniu kogokolwiek. Wysiłek w tym przypadku musi pójść we wszystkich rodzajach sił zbrojnych. Rozwijając nasze zdolności obronne wnosimy wkład w politykę odstraszania NATO.

Sylwia Książek: Proszę powiedzieć, co stanowiło największy problem dla polskiego lotnictwa w procesie wdrażania statków powietrznych F-16?
Płk rez. Andrzej Michalski: Jak już wspominałem największym problemem w tamtym czasie była niewystarczająca wiedza w zakresie realizacji poszczególnych elementów związanych z eksploatacją samolotu. Trudno sobie było wyobrazić na przykład jak ma być zbudowane np. laboratorium Walki Elektronicznej, czy stacjonarna stacja rozpoznania obrazowego, skoro podobnego wyposażenia nie mieliśmy w Polsce. Błędem jaki popełniono było to, że wcześniej w odpowiednim okresie nie wysłano grupy oficerów z Sił Powietrznych o różnych specjalnościach za granicę w celu „podpatrzenia” jak wygląda cała infrastruktura i rozwiązania techniczne oraz organizacja struktur, właśnie dla F-16 u naszych partnerów w NATO. Taki wyjazd to nie był żaden problem. Państwa, które eksploatują F-16 z pewnością udzieliły by takiego wsparcia. Koszty takiego przedsięwzięcia w porównaniu do całego kontraktu byłyby niewielkie, a pozyskana wiedza ogromna. Wtedy mielibyśmy mocniejsze podstawy w rozmowach ze specjalistami z USA. To mogą być wnioski na przyszłość przy realizacji tak kosztownego kontraktu.

Sylwia Książek: Zakup F-16 to również pozyskanie nowego systemu rozpoznania obrazowego. Jaki ma to wpływ na budowę i rozwój całego systemu rozpoznania w Siłach Powietrznych?
Płk rez. Andrzej Michalski: Wraz z samolotem F-16 Siły Powietrzne pozyskały nowoczesny system rozpoznania obrazowego DB-110. DB-110 to elektrooptyczny, wielozadaniowy, system rozpoznania obrazowego dostosowany do prowadzenia obserwacji w szerokim przedziale wysokości lotu, tak z dużej odległości, jak i z małej i średniej odległości lub z przelotem nad celem na niskiej wysokości. Zasobniki rozpoznawcze wykorzystują szerokopasmowe łącza transmisji danych, które umożliwia przekazywanie obrazu w czasie rzeczywistym do naziemnych stacji rozpoznania obrazowego. To jest milowy krok naprzód. Tym bardziej, że rozpoznanie obrazowe w Siłach Powietrznych do tego czasu było, bardzo delikatnie mówiąc ograniczone. Ale to jest tylko jeden rodzaj rozpoznania i z jednej platformy. Mówiąc o kompleksowym rozpoznaniu w Siłach Powietrznych mamy na myśli pozostałe podsystemy rozpoznania z różnych platform: bezpilotowych statków powietrznych, naziemnych stacji rozpoznania elektronicznego, czy danych z rozpoznania satelitarnego. Wszystkie te systemy funkcjonują oddzielnie, dlatego też istnieje potrzeba integracji danych z tych platform w jedną sieć. Ponadto taki kraj jak Polska, powinna mieć już dzisiaj swojego satelitę obserwacyjnego, który mógłby być wykorzystany zarówno dla potrzeb sektora cywilnego , jak również na potrzeby Sił Zbrojnych. Polska powinna również aktywnie uczestniczyć w tworzeniu natowskiego systemu AGS (Alliance Ground Surveillance). Program AGS jest jednym z elementów zwiększenia możliwości rozpoznawczych państw NATO, utworzonym na wzór projektu samolotów wczesnego ostrzegania i dowodzenia AWACS. Udział w AGS, umożliwi Siłom Zbrojnym RP uzupełnienie zdolności wojskowych do prowadzenia rozpoznania obrazowego, pozwoli w przyszłości wykorzystywać je do realizacji potrzeb narodowych lub we współdziałaniu sojuszniczym, np. podczas ćwiczeń połączonych. Być może zasadnym również byłby powrót do idei budowy własnego samolotu kompleksowego rozpoznania. Takiej narodowej platformy, która mogłaby realizować zadania SIGINT, IMINT, MASINT (Measurement Intelligence) itd.  Byłby wykorzystany również do tworzenia narodowej bazy emiterów tzw. Emitter Data Base.

Sylwia Książek: Spójrzmy na bezpieczeństwo pod kątem zdolności ofensywnych, niezbędnych w epoce sieciocentrycznych wojen. Czy polskie Siły Powietrzne mają zdolność do prowadzenia działań sieciocentrycznych? Jakie posiadamy narzędzia do tej walki? Na co powinniśmy być przygotowani?
Płk rez. Andrzej Michalski: Budowa zdolności sieciocentrycznych powinna obejmować całokształt działalności Sil Zbrojnych. Słyszy się często, że zakupiliśmy jakiś nowoczesny sprzęt i już jesteśmy zdolni do prowadzenia działań  sieciocentrycznych. Wiemy, że działania sieciocentryczne to zdolność integracji wszystkich elementów (sensorów, elementów dowodzenia i łączności), jakie mogą występować w danym rejonie operacji w jedną spójną całość, w jedną sieć. Trudno w chwili obecnej mówić o takich zdolnościach w Siłach Powietrznych. 

F-16 jest jednym z elementów w całym systemie. Pamiętajmy, że posiadamy jeszcze inne systemy uzbrojenia starszej generacji, inne sensory, które trzeba modernizować, albo też wymienić na nowe. Jednym z głównych zadań  w tym zakresie jest również  jest stworzenie takich zdolności, żeby nasz system mógł bez przeszkód współpracować z systemem natowskim. Kolejnym zadaniem jest też  stworzenie szerokopasmowej sieci przesyłania danych min. z sensorów rozpoznawczych np. SIGINT (Signal Intelligence) czy  IMINT (Imagery Intelligence). Wszystko po to, aby uzyskać jak najbardziej wiarygodny  obraz o sytuacji w czasie rzeczywistym. Ponadto, wymiana, czy przesył danych w takiej sieci musi być oczywiście szyfrowana i posiadać odpowiednia klauzulę tajności, co z kolei wiąże się ze spełnieniem wymagań narodowych i natowskich przepisów z zakresu ochrony informacji niejawnych, które w tym względzie są bardzo restrykcyjne i w wielu wypadkach bardzo trudne do spełnienia. W wielu wypadkach wydłuża to bardzo cały proces wdrożenia danego systemu i jego integracje w systemie narodowym, jak również koalicyjnym. 

Sylwia Książek: Ponieważ  najważniejszymi rodzajami działań w środowisku elektronicznym, są walka elektroniczna (Electronic Warfare – EW) oraz działania w sieciach informatycznych (cyberprzestrzeni), proszę wskazać ich rolę w Siłach Powietrznych. Jaki osiągnęliśmy poziom? Jakie jeszcze zmiany czekają nas w tym obszarze? 
Płk rez. Andrzej Michalski: Rzeczywiście walka elektroniczna odgrywa dużą rolę we współczesnych działaniach bojowych. Chciałbym skupić się na jednym elemencie w aspekcie realizowania przedsięwzięć walki elektronicznej. Żeby skutecznie wykorzystać środki walki elektronicznej bardzo ważnym jest posiadanie baz danych źródeł promieniowania elektromagnetycznego czyli stworzenie tzw. EOB (Electronic Order of Battle), bazy danych wszystkich emiterów, które  znajdują się w danym rejonie działań. Dane te służą min. do programowania środków walki elektronicznej. Brak takiej bazy pozbawia możliwości prowadzenia skutecznej walki elektronicznej. Tu chciałbym zaznaczyć, że stworzenie takiej bazy danych nie jest też sprawą prostą  i tak oczywistą. To muszą być bardzo dokładne dane, w przeciwnym razie może dojść do przekłamania i użycie środków WE jest wtedy nieefektywne lub też wręcz szkodliwe dla własnych urządzeń elektronicznych. Państwo powinno posiadać tzw. narodową bazę emiterów. Nasze F-16 posiadają zaawansowany technologicznie system walki elektronicznej AIDEWS (Advanced Integrated Defense Electronic Warfare  Suit). System ten wymaga właśnie stworzenia takiej bazy danych. Dlatego też, do programowania środków WE samolotu F-16 służy specjalne laboratorium WE pozyskane w ramach kontraktu na zakup samolotu. W operacjach np. reagowania kryzysowego  dla, których charakterystyczne jest, że walka elektroniczna prowadzona jest w warunkach, w których trudno zidentyfikować przeciwnika, a na obszarze operacji działają zarówno wojskowe, jak i cywilne systemy elektroniczne, istnieje konieczność koordynowania działań wojskowych komórek walki elektronicznej z działaniami innych instytucji oraz organizacji międzynarodowych (np. humanitarnych), działającymi w danym rejonie operacji. Tylko dzięki  takiej współpracy można zapewnić bezpieczeństwo elektronicznych systemów sojuszniczych. Mówiąc o bazach danych emiterów oczywiście mam na myśli emitery systemów radarowych, jak również emitery systemów na podczerwień. Dlatego też, w ramach NATO, Polska powinna aktywnie uczestniczyć w realizowanych tzw. próbach poligonowych  MACE oraz EMBOW w zakresie badania możliwości programowania środków walki elektronicznej, (MACE – środków radiolokacyjnych, EMBOW – środków na podczerwień). Jak wynika z doświadczeń, jednym z bardziej groźnych broni dla statków powietrznych w rejonach konfliktu są  w dalszym ciągu tzw. MANPADS-y (Man Portale Air Defense System), przenośne zestawy przeciwlotnicze z reguły działające w zakresie podczerwieni. Żeby skutecznie stosować środki elektroniczne przeciwko takim zestawom, istnieje potrzeba poznania ich reakcji na stasowane środki walki elektronicznej. I temu właśnie służą wspomniane próby poligonowe. Jednocześnie poznaje się metody tworzenia baz danych emiterów.

Sylwia Książek: Co Pan sądzi o systemach rozpoznania elektronicznego typu Gunica M/S, które służą do zautomatyzowanego rozpoznawania radarów i innych urządzeń, generujących sygnały w zakresie częstotliwości 0,5 GHz–18 GHz, montowanych na statkach powietrznych oraz na platformach naziemnych i nawodnych? Czy Polska spełnia NATO-wskie kryteria w tym obszarze? Jeśli nie Gunica, to co innego?
Płk rez. Andrzej Michalski:  GUNICA jest już faktem. To bardzo dobry i nowoczesny sprzęt do prowadzenia rozpoznania elektronicznego wdrożony w Siłach Powietrznych. GUNICA wpisuje się doskonale w system C4ISR, który powinien integrować wszystkie rodzaje sensorów na współczesnym polu walki. Jednocześnie jest elementem szeroko rozumianego systemu SIGINT. NATO nie narzuca tak ostrych kryteriów w tej dziedzinie. Dobrze jest posiadać również pasywny podsystem rozpoznania elektronicznego  i móc go rozwijać. Istotnym problemem natomiast jest integracja nowego Zautomatyzowanego Systemu Dowodzenia i Kierowania Rozpoznaniem i WE „WOŁCZENICA”, jaki występuje na szczeblu pododdziałów elektronicznych z istniejącym systemem dowodzenia i kierowania w Siłach Powietrznych. 

Sylwia Książek: W jaki sposób wygląda wymiana danych w ramach systemu Link 16? Czy osiągnęliśmy interoperacyjność z systemami państw NATO podczas przekazywania danych? 
Płk rez. Andrzej Michalski:  W 2011 roku kiedy byłem jeszcze Szefem Zarządu, system wymiany informacji Link 16 w naszych Siłach Zbrojnych  był na początku swojej drogi. Nawet nie wszystkie państwa NATO, użytkownicy F-16, posiadały ten protokół wymiany danych. Jest to przyszłość w zakresie dowodzenia statkami powietrznymi i nie tylko. W chwili obecnej jak sądzę tylko F-16 jest w stanie być w pełni interoperacyjnym w zakresie wykorzystania systemu Link 16. Pełna interoperacyjność w zakresie wykorzystania Link 16 oznacza, że musimy posiadać terminale tego systemu nie tylko na samolotach, ale również na stanowiskach dowodzenia, elementach naprowadzania lotnictwa na cele naziemne mam namyśli tzw. FAC-ów (Forward Air Controller), systemach kierowania uzbrojeniem dywizjonów rakietowych, na śmigłowcach bojowych itd. Słowem, Siły Zbrojne stoją przed takim zadaniem budowy całego systemu naziemnego  dla wykorzystania takiego medium jak Link 16.


Wywiad przeprowadził Redaktor Naczelny Sylwia Książek z płk rez. Andrzejem Michalskim, byłym Szefem Zarządu Rozpoznania WE i w Siłach Powietrznych
Zdjęcie: Marcin Szpak

Samoloty Cywilne

Samoloty Wojskowe

ZLOT 2014